Czas na mały rekonesans.
Nie lubię pisać jak świeci prosto w twarz światło zza okna, a właśnie teraz jestem w takiej sytuacji. Nie dość, że strasznie mi gorąco, musze mróżyć oczy i gówno widzę na monitorze, to na dodatek jeszcze czas mnie goni... także wszystko w okół sprawia, że nie długo będę pisał... i że to pisanie będzie bardzo chaotyczne. Może na nieszczeście dla Was.
Pewne myśli nie dają mi ostatnio spokoju. Już wiem, że nie będę sławnym fotografem focącym znane laski i grubych biznesmenów. Już wiem że nie wyżyje z pewnych rzeczy i że trzeba robić coś więcej niż do tej pory by coś osiągnąć. Już wiem, że jednak jestem prostym człowiekiem, który lubi filmy akcji i tanią, prostą rozrywkę ( zachęcam do obejrzenia Książe Persji w kinie ). Już wiem, że jak nawet się zaleje laptopa herbatą to szybkie działanie może go jednak uratować i po dokladnym suszeniu wrócą jego magiczne właściwości świecenia, mrugania i wydawania dźwięków....
to wszystko daje mi jakiś bliżej nie określony obraz tego co powinienem zrobić w najbliższych chwilach... dniach... tygodniach.
Cieszę się również, bo wróciłem do czytania. Ponowna lektura Krainy Chichów ( polecam książkę Johnatana Carrolla ) dała mi zupełnie inny i wbrew pozorom szerszy zakres patrzenia na pewne rzeczy. W sumie z tego cieszę się obecnie najbardziej. Z czytania. Uwielbiam te Jego powtórzenia w stylu ... na śniadanie zaproponowała nam parówki z jajkami, więc wybraliśmy parówki z jajkami. Jedząc parówki z jajkami .... itd itd itd : )
//////
Wracając do zdjęć... to troche bułgarii, kto miał słyszeć o szczegółach ten słyszał.
enjoy.
piątek, 4 czerwca 2010
czwartek, 27 maja 2010
niedziela, 23 maja 2010
i do tego... wracamy.
Do pewnych rzeczy po prostu się wraca. Są powody mniejsze lub większe, ale generalnie to jest mało istotne. Istotny jest sam powrót. Coś co cofa czas. Czy to w myślach, czy w bycie rzeczywistym, coś zmusza nas by na moment się zatrzymać, popatrzeć się przez ramię, uśmiechnąć się, zrobić kwaśną minę, albo po prostu wyrazić pełną neutralność. Wracamy. Do miejsc, smaków, papierosów, byłych dziewczyn (osobiście nie polecam), rozterek, klocków lego, sklepu gdzie kupiliśmy bułki, bratów z rakemna...
Powrót jest wpisany w nas samych. Jest częścią człowieczeństwa. Historia, kroniki, dzienniczki, notatki...zapisujemy pewne rzeczy by jeszcze prościej było nam wrócić. Choć słyszymy 'nie gdybaj', 'nie myśl o tym', 'nie roztrząsaj tego'... i tak wracamy. Wszyscy. Czy to do kłótni sprzed tygodnia, czy Holokaustu.
Czasem zataczamy wielkie koło, a czasem to po prostu krok w tył. Małoistotne.
Dziś. W kuchni, przy kawie i papierosach, znajomy Czapi opowiedział mi historię wędrówki talerza. Pomijając drogę projektu,produkcji, transportu,kupna ( pracując w handlu, w wolny dzień unikam tego słowa jak ognia),rozpakowania, droga talerza jest dość prosta. Od zlewaka gdzie wychodzi czysty, do zlewaka gdzie wraca brudny.
Oczyszczenie. Nie można powiedzieć, że to jest główny powód powrotu.
Ale nazbyt częsty.
/////
na koniec zdjęcie :
Powrót jest wpisany w nas samych. Jest częścią człowieczeństwa. Historia, kroniki, dzienniczki, notatki...zapisujemy pewne rzeczy by jeszcze prościej było nam wrócić. Choć słyszymy 'nie gdybaj', 'nie myśl o tym', 'nie roztrząsaj tego'... i tak wracamy. Wszyscy. Czy to do kłótni sprzed tygodnia, czy Holokaustu.
Czasem zataczamy wielkie koło, a czasem to po prostu krok w tył. Małoistotne.
Dziś. W kuchni, przy kawie i papierosach, znajomy Czapi opowiedział mi historię wędrówki talerza. Pomijając drogę projektu,produkcji, transportu,kupna ( pracując w handlu, w wolny dzień unikam tego słowa jak ognia),rozpakowania, droga talerza jest dość prosta. Od zlewaka gdzie wychodzi czysty, do zlewaka gdzie wraca brudny.
Oczyszczenie. Nie można powiedzieć, że to jest główny powód powrotu.
Ale nazbyt częsty.
/////
na koniec zdjęcie :
czwartek, 20 maja 2010
wtorek, 18 maja 2010
gotowanie.
Gotowanie to nie jest to co potrafię robić. Generalnie bardzo wielu rzeczy nie potrafię robić. Obecnie w ogóle jest taki czas nie potrafienia robić nic. Nic na to nie poradzę.
Także duuuużooo gotowanych fot. Smacznego.
Zoo i sztuczne zwierzęta przeważają !
Także duuuużooo gotowanych fot. Smacznego.
Zoo i sztuczne zwierzęta przeważają !
poniedziałek, 3 maja 2010
1 maj
Kolejny raz dociera do mnie, że jakoś niefortunnie nieurodziłem się w najdogodniejszych dla siebie czasach. I bynajmniej nie chodzi tutaj o życie w czasach socrealizmu. Tylko po prostu podczas siedzenia nad tymi zdjęciami, taka myśl przyszła do głowy. Nie pasuję ... i tyle. Nie chce mi się tłumaczyć.
Tak mimowolnie wyszło, że usiadłem nad tymi zdjęciami... w maju i choć jest 4 maja to tak niefortunnie mimo wszystko się kojarzy. To było tak...
Od jakiegoś tam czasu, corocznie (choć od niedawno z moim towarzystwem) grupa śmiałków spotyka się u niejakiej (w przyszłości : ) ) sławnej Malwy na grillu. Ów grill jest wydarzeniem zacnie wielkim jak na liczbę mieszkańców miejsca, w którym swoje położenie ma. Ów Brzeźce, bo tam odbywa się owy spęd, jest małą wioską, co pozwala i wręcz narzuca w pewien sposób robienie wioski: ).
Wracając do sedna sprawy ...na owym grillu ( który notabene odbył się przy grillu elektrycznym w domu :P) chodziło o odtworzenie po najmniejszej linii oporu czasów socrealizmu. Wielki w tym udział miała Malwa, która dysponowała większością gadżetów. Zdjęcia są tylko i wyłącznie z zewnątrz... cały pokój był jednak przystosowany do tego klimatu....
I chciałoby się przytoczyć pewne ostatnie słowa byłego ministra budownictwa za komuny, który popełnił samobójstwo na swojej działce - " Towarzysze ! nie strzelajcie !"
Tak mimowolnie wyszło, że usiadłem nad tymi zdjęciami... w maju i choć jest 4 maja to tak niefortunnie mimo wszystko się kojarzy. To było tak...
Od jakiegoś tam czasu, corocznie (choć od niedawno z moim towarzystwem) grupa śmiałków spotyka się u niejakiej (w przyszłości : ) ) sławnej Malwy na grillu. Ów grill jest wydarzeniem zacnie wielkim jak na liczbę mieszkańców miejsca, w którym swoje położenie ma. Ów Brzeźce, bo tam odbywa się owy spęd, jest małą wioską, co pozwala i wręcz narzuca w pewien sposób robienie wioski: ).
Wracając do sedna sprawy ...na owym grillu ( który notabene odbył się przy grillu elektrycznym w domu :P) chodziło o odtworzenie po najmniejszej linii oporu czasów socrealizmu. Wielki w tym udział miała Malwa, która dysponowała większością gadżetów. Zdjęcia są tylko i wyłącznie z zewnątrz... cały pokój był jednak przystosowany do tego klimatu....
I chciałoby się przytoczyć pewne ostatnie słowa byłego ministra budownictwa za komuny, który popełnił samobójstwo na swojej działce - " Towarzysze ! nie strzelajcie !"
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























































