zdjecia nagłówek

wtorek, 18 maja 2010

gotowanie.

Gotowanie to nie jest to co potrafię robić. Generalnie bardzo wielu rzeczy nie potrafię robić. Obecnie w ogóle jest taki czas nie potrafienia robić nic. Nic na to nie poradzę.

Także duuuużooo gotowanych fot. Smacznego.

Zoo i sztuczne zwierzęta przeważają !

















poniedziałek, 3 maja 2010

1 maj

Kolejny raz dociera do mnie, że jakoś niefortunnie nieurodziłem się w najdogodniejszych dla siebie czasach. I bynajmniej nie chodzi tutaj o życie w czasach socrealizmu. Tylko po prostu podczas siedzenia nad tymi zdjęciami, taka myśl przyszła do głowy. Nie pasuję ... i tyle. Nie chce mi się tłumaczyć.

Tak mimowolnie wyszło, że usiadłem nad tymi zdjęciami... w maju i choć jest 4 maja to tak niefortunnie mimo wszystko się kojarzy. To było tak...

Od jakiegoś tam czasu, corocznie (choć od niedawno z moim towarzystwem) grupa śmiałków spotyka się u niejakiej (w przyszłości : ) ) sławnej Malwy na grillu. Ów grill jest wydarzeniem zacnie wielkim jak na liczbę mieszkańców miejsca, w którym swoje położenie ma. Ów Brzeźce, bo tam odbywa się owy spęd, jest małą wioską, co pozwala i wręcz narzuca w pewien sposób robienie wioski: ).
Wracając do sedna sprawy ...na owym grillu ( który notabene odbył się przy grillu elektrycznym w domu :P) chodziło o odtworzenie po najmniejszej linii oporu czasów socrealizmu. Wielki w tym udział miała Malwa, która dysponowała większością gadżetów. Zdjęcia są tylko i wyłącznie z zewnątrz... cały pokój był jednak przystosowany do tego klimatu....

I chciałoby się przytoczyć pewne ostatnie słowa byłego ministra budownictwa za komuny, który popełnił samobójstwo na swojej działce - " Towarzysze ! nie strzelajcie !"











środa, 14 kwietnia 2010

w świecie konsumpcji.

 Jak czujesz się w świecie konsumpcji ?


W pewnym wydawałoby się cywilizowanym, kulturalno-rozrywkowym miejscu zwanym dalej sklepem w galerii handlowej, stał pewien jeszcze młody mężczyzna. Wpatrywał się głucho w ścianę pełną kolorowych, małoprzydatnych, ale jakże zachęcających i pożądanych chińskich produktów. Nie raz zastanawiał się jak to możliwe, że wszystkie te rzeczy są produkowane w Chinach. W totalnej stagnacji, myśląc o czymś zupełnie małoistotnym, czekał aż skrawek podłogi, który przed chwilą wymopował, wyschnie. Było cicho, mimo grającej zagranicznej i popularnej sprzed 5 lat muzyki zachodniej, która wydobywała się z głośników rozsianych po całym sklepie. Było naprawdę cicho - w jego głowie. Zegar wskazywała około 21:30.

Stan stagnacji został przerwany przez nagły ruch wykonywany w stronę jeszcze młodego mężczyzny. Przy wejściu sklepu ukazały się dwie sylwetki. Kurwa - pomyślał jeszcze młody mężczyzny - o tej godzinie, w sklepie ? - zadał sam sobie jakże istotne pytanie. Zamarł gdy spostrzegł pierwszą sylwetkę. Tybetański mnich ze zwisającym czymś na szyi, sunął w jego stronę jak piorun. Kurwa? - pomyślał ponownie jeszcze młody mężczyzna, jednakże ten wulgaryzm ewidentnie kończył się znakiem zapytania. Za mnichem ubranym w pomarańczowo-bordowe kimonocośpodone, powolnym i pewnym krokiem stąpała wysoka około 50letnia kobieta.

Mnich z odległości około 10 metrów zaczął coś wołać. Jeszcze młody mężczyzna usłyszał tylko końcówkę zdania - "... i'm need table clock". Szybkim ruchem zerwał się zza kasy i wskazał pożądany przez mnicha przedmiot. Malutki srebrno-biały zegarek, na nóżce-sprężynce, z małą tarczą. Mnich wypowiedział tajemniczo brzmiące "hmmmm". Zwisające coś na szyi potencjalnego klienta, okazało się jakąś najnowszą dotykową komórką.

W tym momencie do dwójki dumających przed zegarkiem, dotarła kobieta. Jeszcze młody mężczyzna zdążył już swoim skromnym i łamanym angielskim wyjaśnić iż zegarek posiada alarm, pokazał mnichowi jak się go ustawia i nastawia.

Zapadła 2 sekundowa cisza, teraz ta cisza ma jeszcze większy wydźwięk dla jeszcze młodego mężczyzny. Z ust tybetańskiego mnicha padło pytanie.

"it's made in china?"

Jeszcze młody mężczyzna panicznie rozejrzał się po całym sklepie, widział białą i czarną głowę konia wystającą ze ściany. 390 zł - pomyślał. Obraz przedstawiający Chicago - 129,00 zł. Głośniki w kształcie misi, kieliszki z gołymi babami... wszystkie te rzeczy były produkcji Chińskiej.

"unfortunately, yes" - wykrztusi, po chwilowej panice.

Przekrzywiona mina mnicha stanęła przed obliczem jeszcze młodego człowieka. Smutna mina. Mnich przystanął, obejrzał jeszcze raz dokładnie zegarek. Rzucił sam do siebie zrezygnowanym - "I'm need a alarm clock". Jego twarz posmutniała jeszcze bardziej. Jeszcze młody mężczyzna nie wiedział co zrobić. Po chwili usłyszał "I'm take this clock" i machinalnie ruszył do kasy. Przez cały proces kasowania (zeskanowanie kodu, wybranie rodzaju transakcji, wprowadzanie kwoty przyjętej, wydanie reszty, spakowanie zegarka w ręklamówkę), widział ten smutny grymas, który pojawił się przez sekunde na twarzy mnicha.

Kupił. Wyszedł razem z kobietą.

Kurwa, wiedziałem że przejdą po pomopowanym - pomyślał jeszcze młody mężczyzna.

____

A jak czujesz się w świecie umarłych ?

ja wyjątkowo dobrze.




poniedziałek, 5 kwietnia 2010

wisi koło nosa...


Jest 10 rano, dostaję telefon. Nie do końca przebudzony, prowadzę krótką, ale jakże zwięzłą konwersację. Odkładam telefon i dalej idę spać.

Zacząłem myśleć... są święta, słyszę chrapanie chłopca mojej mamy... mama wyjechała do Niemiec. Jest miło, pochmurnie, ale miło... i myślę. Co Ci wolno ? 

Jak bardzo możesz przywłaszczyć sobie kogoś. Jak bardzo możesz wpływać na czyjeś decyzje, nakazywać i zakazywać. Jak bardzo może Cię drażnić, przeszkadzać, denerwować. Z drugiej strony jak bardzo może być Ci obojętne, niezauważalne, wisieć kolo nosa.... nie wiem. To chyba się kształtuje przez cały czas... w związkach, przyjaźniach, relacjach z przełożonym... wszędzie.

Boję się czasem, że ktoś inny zacznie podejmować za mnie decyzję. W ogóle muszę to powiedzieć, ale niewyobrażalnym jest dla mnie moment, kiedy Twoje dziecko/wnuczek decyduje o tym, że przyjeżdża pod Twój dom ciężarówka, zabiera Twoje rzeczy .... razem z Tobą. Zabiera te wszystkie Twoje dyrdymały i dąsy do pewnego ośrodka. Ośrodka dla starszych ludzi. Nie wyobrażam sobie tego. 

Póki co życie nie jest aż takie złe.



















na zdjęciach pani A.- > www.tirli.digart.pl


piątek, 26 marca 2010

czy zastanawiałeś się ?


    Jakiś czas temu, pod wpływem pewnych zajęć, albo raczej pod wpływem próby zagłębienia się w pewien temat na pewnych zajęciach, zastanawiałem się nad tym jak w trakcie Twojego życia zmienia się postrzeganie prawd, stereotypów i różnego rodzaju zasad.
   To jest niesamowite... nie... raczej... przerażające jak niektóre rzeczy w trakcie życia potrafią się zmienić... jakie przeistoczenie potrafią przejść... z rzeczy prostych zmieniają się w coraz bardziej skomplikowane, z rzeczy niewinnych coraz bardziej... no właśnie. Dzieciństwo rządziło się swoimi prawami, niewiele tych praw pozostało niezmienionych do dziś.

Pewien stereotyp... to tylko przykład.... ale generalnie o to chodziło... żeby przerysować.

Stereotyp księcia : )







      Wiktor.  : )

piątek, 15 stycznia 2010

Twoje miasto. czyli które ?

Przebywasz w różnych, czasem mniej, a czasem bardziej dziwnych, miejscach. Nawet sobie nie zdajesz sprawy jak wiele zaliczasz miejscowości, metropolii, wiosek, osiedl, dzielnic... jak dużo odwiedzasz mieszkań w przeciągu swojego życia. Dużo. Naprawdę to spora liczba. Chyba, że siedzisz w swojej mieścinie całe życie i nie ruszasz się z miejsca. Kto w dobie autostrad... no dobrze, może przesadziłem... mimo wszystko stosunkowo łatwo jest się przemieszczać, oglądać, a co z tym idzie obserwować. Ale jak dużo z tych miejsc tak naprawdę obserwujemy ? jeśli już obserwujemy i analizujemy to co widzimy, pod jakim kątek?

Jest jedna, jedyna miejscowość, którą śmiało możesz nazwać swoją miejscowością... dobrze... to się czasem zmienia, nawet często... ale czujesz, że któraś z tych wszystkich kropek na mapie jest 'Twoja'... tam czujesz się dobrze, jeśli nie najlepiej. Z tym meijscem wiąże się dużo wspomnień, a co za tym - obserwacji.
Jest jedno jedyne miejsce, które nazywasz swoim domem. Zauważ, że to może być mieszkanie... ale i tak mówisz o tym miejscu - 'mój dom'. Tam się wychowałeś, albo tam mieszka Twoja rodzina. A co jeśli nie masz 'swojego domu' ?




Jeżdżąc tu i ówdzie, od jakiegoś czasu zacząłem spoglądać na pewne miejsca szukając podobieństwa do swojego miasta... a to że nie ma rynku, to że wszędzie blisko, że nie jeżdżą nocne autobusy, że lokale w tygodniu zamykają o 1 w nocy.... itd...

Szukam.

Byłem kiedyś w pewnym miejscu, które trudno porównać z moją miejscowością... trochę szkoda.

7rano.