piątek, 26 marca 2010
czy zastanawiałeś się ?
Jakiś czas temu, pod wpływem pewnych zajęć, albo raczej pod wpływem próby zagłębienia się w pewien temat na pewnych zajęciach, zastanawiałem się nad tym jak w trakcie Twojego życia zmienia się postrzeganie prawd, stereotypów i różnego rodzaju zasad.
To jest niesamowite... nie... raczej... przerażające jak niektóre rzeczy w trakcie życia potrafią się zmienić... jakie przeistoczenie potrafią przejść... z rzeczy prostych zmieniają się w coraz bardziej skomplikowane, z rzeczy niewinnych coraz bardziej... no właśnie. Dzieciństwo rządziło się swoimi prawami, niewiele tych praw pozostało niezmienionych do dziś.
Pewien stereotyp... to tylko przykład.... ale generalnie o to chodziło... żeby przerysować.
Stereotyp księcia : )
Wiktor. : )
piątek, 15 stycznia 2010
Twoje miasto. czyli które ?
Przebywasz w różnych, czasem mniej, a czasem bardziej dziwnych, miejscach. Nawet sobie nie zdajesz sprawy jak wiele zaliczasz miejscowości, metropolii, wiosek, osiedl, dzielnic... jak dużo odwiedzasz mieszkań w przeciągu swojego życia. Dużo. Naprawdę to spora liczba. Chyba, że siedzisz w swojej mieścinie całe życie i nie ruszasz się z miejsca. Kto w dobie autostrad... no dobrze, może przesadziłem... mimo wszystko stosunkowo łatwo jest się przemieszczać, oglądać, a co z tym idzie obserwować. Ale jak dużo z tych miejsc tak naprawdę obserwujemy ? jeśli już obserwujemy i analizujemy to co widzimy, pod jakim kątek?
Jest jedna, jedyna miejscowość, którą śmiało możesz nazwać swoją miejscowością... dobrze... to się czasem zmienia, nawet często... ale czujesz, że któraś z tych wszystkich kropek na mapie jest 'Twoja'... tam czujesz się dobrze, jeśli nie najlepiej. Z tym meijscem wiąże się dużo wspomnień, a co za tym - obserwacji.
Jest jedno jedyne miejsce, które nazywasz swoim domem. Zauważ, że to może być mieszkanie... ale i tak mówisz o tym miejscu - 'mój dom'. Tam się wychowałeś, albo tam mieszka Twoja rodzina. A co jeśli nie masz 'swojego domu' ?
Jeżdżąc tu i ówdzie, od jakiegoś czasu zacząłem spoglądać na pewne miejsca szukając podobieństwa do swojego miasta... a to że nie ma rynku, to że wszędzie blisko, że nie jeżdżą nocne autobusy, że lokale w tygodniu zamykają o 1 w nocy.... itd...
Szukam.
Byłem kiedyś w pewnym miejscu, które trudno porównać z moją miejscowością... trochę szkoda.
7rano.
Jest jedna, jedyna miejscowość, którą śmiało możesz nazwać swoją miejscowością... dobrze... to się czasem zmienia, nawet często... ale czujesz, że któraś z tych wszystkich kropek na mapie jest 'Twoja'... tam czujesz się dobrze, jeśli nie najlepiej. Z tym meijscem wiąże się dużo wspomnień, a co za tym - obserwacji.
Jest jedno jedyne miejsce, które nazywasz swoim domem. Zauważ, że to może być mieszkanie... ale i tak mówisz o tym miejscu - 'mój dom'. Tam się wychowałeś, albo tam mieszka Twoja rodzina. A co jeśli nie masz 'swojego domu' ?
Jeżdżąc tu i ówdzie, od jakiegoś czasu zacząłem spoglądać na pewne miejsca szukając podobieństwa do swojego miasta... a to że nie ma rynku, to że wszędzie blisko, że nie jeżdżą nocne autobusy, że lokale w tygodniu zamykają o 1 w nocy.... itd...
Szukam.
Byłem kiedyś w pewnym miejscu, które trudno porównać z moją miejscowością... trochę szkoda.
7rano.
wtorek, 24 listopada 2009
prakticowe
Jest choroba to i jest czas na poważne oględziny. Tego co w lodówce, w szafce, w koszu na brudy... tego co na dysku w komputerze i tego co w głowie. Nie zwracając kompletnie uwagi na to, że w lodówce nie ma prawie nic, w szafkach parę czystych ciuchów, a kosz na brudy już dawno zniknął... pod stertą brudów... Można przysiąść... przycupnąć wręcz... do wielu spraw i pomyśleć. Nasuwa się parę różnorakich pytań...
po co to wszystko ? czy warto dalej ciągnąć pewne sprawy ? czy jest sens w tym co robisz ? czy dobrze Ci z tym wszystkim co jest wkoło ? ile byś chciał zmienić ? ile zatrzymać ?
Wstawiasz pranie. Idziesz z gorączką do sklepu i 'niemoże być' - zastanawiasz się 5 minut nad wyborem jogurtu!!! A pytania ? Większość pytań jest totalnie bezsensu. W ogóle dłuższe dywagowanie na tematy, których normalnie nie jesteśmy wstanie poruszyć, ze względu na pośpiech, w którym żyjemy, jest bezsensu... bo po co... teraz o tym myślisz, a wrócisz do tego .... no właśnie... kiedy ?
Jest sens. Jest. To może być tak, że nasz organizm mówi - "Stop. Zastanów się nad tym. Odpocznij".
Okej. Myślę. Jest sens ciągnąć, jest sens żyć tymi marzeniami co się już o nich prawie zapomniało. Jest sens walczyć i ogarniać. Ogarniać.
To taki chwilowy rozkwit emocjonalny w kryzysie fizycznym. Nieprawdopodobne...
Po przeprowadzce z Wrocławia do Krakowa pozostało tylko parę szarych kartonów i plakat który jeszcze nie wisi... może jeszcze parę wspomnień z 'w trakcie przeprowadzki'. Powoli coś tutaj się układa... na różnych płaszczyznach można by rzecz. Można by też powiedzieć, że jest dobrze. Jest nawet lepiej. Mimo pogodny, mimo pory roku której nie cierpię. Mimo tego że nie ma słońca.
Zamykasz oczy, albo Ci się tylko wydaje, że to Twoja decyzja.
Pan z włosami w uszach pyta się po raz 4 o Twój NIP bo mu "znikło" z monitora. Przepisuje Ci antybiotyk, radzi kupić witaminy. O leżeniu w łóżku nic nie mówi - szanujmy się... jesteśmy dorosłymi ludźmi!! No właśnie.
Jak trudno czasem myśleć o wszystkim.
Czekam na odwiedziny. Czekam... tak po prostu. Czy jest sens ciągnąć pewne sprawy ?
Tak. Jest sens.
piątek, 9 października 2009
dokument - stajnia
dokument - stajnia. pentacon six ttl. ilford fp4, foma 100 i 200 : )
////////
chciałem coś jeszcze napisać... ale ... może później.
czwartek, 17 września 2009
Otrząśnięcie. Tego bym chciał... Przypływ, potem zawieszona w powietrzu tranzakcja, najlepiej na allegro. Rejestr. Rejestr. Naświetlenie. Mam pomysły. Będzie realizacja, będzie plan(chyba w grudniu i to 100%). Miliard za gotowy cyfrowy produkt. Spotkania z promotorem. Joint z promotorem ? - nie!
Z Panem Tunelem wciąż myślimy. Czeka nas rozmowa z Panią K. potem zdobycie referencji i hejaaa... żegnajcie.
Póki co 'przerwa'. Papieros.
Z Panem Tunelem wciąż myślimy. Czeka nas rozmowa z Panią K. potem zdobycie referencji i hejaaa... żegnajcie.
Póki co 'przerwa'. Papieros.
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
zdjęcia bezludziowe z mju.
Czasem jest tak, że budzisz się o 5 rano. Jest miliard myśli w Twojej małej głowie. I wszystkie chcą się wydostać, tak szybko jak to możliwe, a przecież mamy tylko buzie, uszy, dziurki od nosa i ewentualnie oczy, które mogą wyskoczyć... mało tego, na te wszystkie myśli.
Myśli kołatają się zatem... kompletnie nie chcą ulecieć. Dręczysz swój organizm. Wypalasz papierosa. Często czujesz jeszcze alkohol z poprzedniego dnia. Czasem robisz sobie kawę. Myślisz.
To są różne myśli. Czasami związane z Twoją pracą, z kłamstwem, które ukrywasz, z marzeniami, które przelatują Ci przez palce, czasem to jest miłość, złość, przyjaciel który się nie odzywa, problemy rodzinne, problemy finansowe, problemy ze zdrowiem... wszystko... Najokropniejsze jest to, że to nie są miłe myśli...
Wtedy ja wyciągam aparat.






i jest trochę lepiej.
/////////////////////////////////
Zdjęcia z 5 rano pewnie będą się pojawiać co jakiś czas...
a teraz inne puste miejsca, o normalniejszych porach... na mju...









(malwa w polu kukurydzy... : D )
Myśli kołatają się zatem... kompletnie nie chcą ulecieć. Dręczysz swój organizm. Wypalasz papierosa. Często czujesz jeszcze alkohol z poprzedniego dnia. Czasem robisz sobie kawę. Myślisz.
To są różne myśli. Czasami związane z Twoją pracą, z kłamstwem, które ukrywasz, z marzeniami, które przelatują Ci przez palce, czasem to jest miłość, złość, przyjaciel który się nie odzywa, problemy rodzinne, problemy finansowe, problemy ze zdrowiem... wszystko... Najokropniejsze jest to, że to nie są miłe myśli...
Wtedy ja wyciągam aparat.






i jest trochę lepiej.
/////////////////////////////////
Zdjęcia z 5 rano pewnie będą się pojawiać co jakiś czas...
a teraz inne puste miejsca, o normalniejszych porach... na mju...









(malwa w polu kukurydzy... : D )
Subskrybuj:
Posty (Atom)












































